Pokazywałam Wam kiedyś nasze ogrodowe konstrukcje, raz na jakiś czas ulegają one zmianom.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motoryka duża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motoryka duża. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 kwietnia 2020
piątek, 9 listopada 2018
Ślady
Ostatnio chłopaków roznosiła energia. Non stop skakali, w dal, wzwyż, z mebli, przez siebie itd. No i kiedy Starszak w przerwie stwierdził, że chce narysować swoje stopy, przypomniałam sobie tę zabawę.
wtorek, 10 lipca 2018
Tor przeszkód z palet - męskie porachunki
Kiedyś pisałam Wam o naszym prowizorycznym placu zabaw w ogródku. Taka strefa "dzikich dzieci". Powiem tak, od tamtego momentu, trochę się zmieniło, chociaż niewiele. Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że nie chcę tworzyć (kupować dzieciom) gotowych konstrukcji. Chcę mieć mniej estetyczne, ale za to takie dzikie konstrukcje. Tym samym poniższym wpisem rozpoczynamy projekt zainicjowany przez blog Kreatywnym Okiem, Wakacyjne (po)tyczki!
Na dziś zadaniem było zmierzyć się z Wakacyjnymi (po)rachunkami. U nas więc mamy porachunki między mężczyznami. Postawiłam na rywalizację. Chłopaki co rusz mają pokonać tor przeszkód, jaki powstaje nam w ogródku.
Na dziś zadaniem było zmierzyć się z Wakacyjnymi (po)rachunkami. U nas więc mamy porachunki między mężczyznami. Postawiłam na rywalizację. Chłopaki co rusz mają pokonać tor przeszkód, jaki powstaje nam w ogródku.
czwartek, 22 marca 2018
Pierwszy dzień wiosny i Marzanna
"Marzanno, Marzanno, ty słomiana panno. Dziś Cię wyrzucamy, wiosnę przywitamy." Znacie z przedszkola tę rymowankę? Mój pierworodny przyniósł ją dziś właśnie z przedszkola, gdzie też przygotowali Marzannę, a potem ją palili.
wtorek, 31 października 2017
Gra w klasy
Wiadomo, że motoryka duża, to podstwa do rozwoju motoryki małęj. Chcemy by dzieci były sprawne, zdrowe, aktywne.
Realizując te cele w pewną deszczową niedzielę stworzyłam domowe klasy. Na podłodze przykleiłam taśmę szarą, tworząc klasy. Nasz ludzik nie ma głowy, nie zmieściła się. Ale dokleimy, jak ten nam się zniszczy.
Realizując te cele w pewną deszczową niedzielę stworzyłam domowe klasy. Na podłodze przykleiłam taśmę szarą, tworząc klasy. Nasz ludzik nie ma głowy, nie zmieściła się. Ale dokleimy, jak ten nam się zniszczy.
niedziela, 11 grudnia 2016
Okienne malowanie
Święta niedługo, część z nas lubi myć okna, część nie, niektórzy myją je przed Świętami, inni nie. Ale jeśli chcielibyście je umyć, a trudno Wam się zmotywować do tej czynności, polecam tę zabawę. Podobny patent mam w przypadku łazienki. Wystarczy dać dziecku farby i niech maluje po szybie, potem już siłą rzeczy będziemy musieli sprzątać.
My do malowania użyliśmy pianki do włosów, zabarwionej barwnikami. Pianka do golenia jest lepsza, bardziej gęsta, ale akurat Tatuś jej nie używa, więc w domu nie mieliśmy.
My do malowania użyliśmy pianki do włosów, zabarwionej barwnikami. Pianka do golenia jest lepsza, bardziej gęsta, ale akurat Tatuś jej nie używa, więc w domu nie mieliśmy.
sobota, 8 października 2016
Gąbkowy szał
Jakiś czas temu dostaliśmy przesyłkę, która była zabezpieczona dużą liczba gąbek, pociętych na małe kawałki. Dzięki temu mamy fajna zabawkę i to zupełnie za darmo.
poniedziałek, 26 września 2016
Papierowe zabawy
Dziś nasz pierwszy wpis w ramach projektu Dziecko na Warsztat. Zaczynamy nasza przygodę z czwartą edycją, której ogólne hasło brzmi "Tworzymy". Temat na wrzesień brzmiał "Papier". Temat wdzięczny i niewdzięczny, niby jest tyle możliwości i aż tyle możliwości, trudno coś wybrać. Co w końcu robiliśmy? Popatrzcie.
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Od malowania do zjeżdżania
wtorek, 7 czerwca 2016
Patataj - jazda na koniu
Zacznę znów od przygody, jaka nas spotkała. Otóż, jakiś czas temu po drzemce południowej zobaczyliśmy w naszym ogrodzie dwa pasące się konie, jeden uciekł, zrzucając jeźdźca na przejażdżce, a drugi go gonił. Ostatecznie oba wylądowały u nas. Dziecku niewiele trzeba, by złapać bakcyla i zapalić się do czegoś, więc nasz dwulatek zaczął powtarzać, że będzie jeździł na koniu.
Okazja nadarzyła się chwilę później na festynie, miał okazję spróbować. Spodobało mu się i choć minęło już trzy tygodnie nadal powtarza, że jeździł na koniu w kasku, pan go asekurował i się trzymał, siedział na "siodele", i na koniku bujało. Na placu zabaw często wskakuje na konika - bujaka i woła patataj.
Okazja nadarzyła się chwilę później na festynie, miał okazję spróbować. Spodobało mu się i choć minęło już trzy tygodnie nadal powtarza, że jeździł na koniu w kasku, pan go asekurował i się trzymał, siedział na "siodele", i na koniku bujało. Na placu zabaw często wskakuje na konika - bujaka i woła patataj.
niedziela, 15 maja 2016
Ogrodowy tor przeszkód
Ostatnio zabraliśmy się za porządki w ogródku (jest tam składowisko desek itp.), najwyższa pora na to była. I w związku z tym z niczego powstał nam ogródkowy plac zabaw - prowizoryczny i tymczasowy. Moim marzeniem jest stworzenie jak najbardziej naturalnego placu zabaw, na razie jednak, dopóki się nie urządzimy w domu, mamy to. Ważne, że Dziecię zadowolone.
![]() |
| Widok ogólny na całość :) |
sobota, 10 października 2015
Pokojowy plac zabaw
Ostatnio chorujemy i Młody bardzo spragniony jest wyjścia na dwór i aktywności. Dlatego, między innymi, zbudowaliśmy sobie ścieżkę wspinaczkową - tor przeszkód. Powodów jest oczywiście więcej - dobra zabawa, nauka wchodzenia i schodzenia, utrzymania równowagi, koordynacja ruchowa, odwaga, uwaga, planowanie swojego ruchu...
Wykorzystaliśmy puste pudła, wypchane gazetami i folią z wysyłek, zaklejone, żeby było dobrze chodzić po nich. U nas akurat pudeł nigdy nie brakuje. Ułożyłam je tak, żeby co chwilę była różnica poziomów - niżej, wyżej. Potem zmieniłam, żeby były schodkowo, coraz wyżej. Na końcu umieściłam deskę do prasowania, najpierw pod skosem, potem na płasko. Młodego nie trzeba było dwa razy zapraszać do wspinaczki.
Podejmował się ochoczo jej, nawet wtedy, jak z sił opadł.
Tor nie jest skomplikowany, bazuje na tym czego obecnie się uczymy i czym fascynujemy- czyli chodzeniem po murkach i schodach. Ale pomimo jego prostoty, dostosowanej do wieku wiele uczy. Pięknie widać na początku i końcu zabawy, jak ruchy nabierają precyzji, Dziecię staje się bardziej pewne siebie, o ile chodzenie po desce bez mojej ręki na początku owocowało "eeee", czyli tłumacząc - Mama pomóż mi, to na koniec chodził sam w obie strony. Przy okazji zmiany deski z pochyłej na poziomą poraczkowaliśmy sobie trochę.
Szybka, prosta zabawa, a ile zalet. Poza wymienionymi wyżej - Dziecię rozładowało zgromadzoną energię, nie marudziło, że nudno już w domu, nie biegało do drzwi i balkonu, rozwinęło się ruchowo.
Wykorzystaliśmy puste pudła, wypchane gazetami i folią z wysyłek, zaklejone, żeby było dobrze chodzić po nich. U nas akurat pudeł nigdy nie brakuje. Ułożyłam je tak, żeby co chwilę była różnica poziomów - niżej, wyżej. Potem zmieniłam, żeby były schodkowo, coraz wyżej. Na końcu umieściłam deskę do prasowania, najpierw pod skosem, potem na płasko. Młodego nie trzeba było dwa razy zapraszać do wspinaczki.
Podejmował się ochoczo jej, nawet wtedy, jak z sił opadł.
Tor nie jest skomplikowany, bazuje na tym czego obecnie się uczymy i czym fascynujemy- czyli chodzeniem po murkach i schodach. Ale pomimo jego prostoty, dostosowanej do wieku wiele uczy. Pięknie widać na początku i końcu zabawy, jak ruchy nabierają precyzji, Dziecię staje się bardziej pewne siebie, o ile chodzenie po desce bez mojej ręki na początku owocowało "eeee", czyli tłumacząc - Mama pomóż mi, to na koniec chodził sam w obie strony. Przy okazji zmiany deski z pochyłej na poziomą poraczkowaliśmy sobie trochę.
Szybka, prosta zabawa, a ile zalet. Poza wymienionymi wyżej - Dziecię rozładowało zgromadzoną energię, nie marudziło, że nudno już w domu, nie biegało do drzwi i balkonu, rozwinęło się ruchowo.
środa, 30 września 2015
Pajęcza sieć
Ostatnio naszą lekturą stał się "Pajączek" E. Carle, tego samego co napisał słynną "Bardzo głodną gąsienicę". I stąd pomysł na dzisiejszą zabawę. Inspiracją był ten wpis. W grupie przedszkolnej zrobiliśmy sobie pajęczynę, to tak podczas rozmów o babim lecie, sieciach pajęczych i Spidermanie.
Potem rozsypałam kolorowe piłki i zaczęliśmy segregowanie ich do odpowiednich koszy. Włączyłam muzykę i należało zebrać wszystkie zanim muzyka się skończy. Dzieci miały tak poruszać się, żeby jak najmniej dotykać pajęczynę.
W drugiej wersji czołgaliśmy się z jednej strony na drugą, a potem przechodziliśmy górą. Na koniec były zawody w parach, kto szybciej dojdzie na drugą stronę. Zabawa ekstra, ja jak poskakałam trochę przez te nici, to czułam potem w nogach, że należy wziąć się za gimnastykę. Teraz przetestujemy coś podobnego na Młodym w domu. Zobaczymy jak mu się spodoba. Dla przedszkolaków jest odpowiednia, myślę nawet, że mogliśmy sobie bardziej utrudnić, robiąc więcej połączeń, chociaż dzieciaki też były zmęczone i tym co mieliśmy. Dla nas spróbujemy, tak jak w linku, zabawę z taśmą maskującą. Zabawa doskonali zmysł równowagi, uczy koordynacji, pokonywania trudności, ćwiczy zręczność, gibkość. Super.
Potem rozsypałam kolorowe piłki i zaczęliśmy segregowanie ich do odpowiednich koszy. Włączyłam muzykę i należało zebrać wszystkie zanim muzyka się skończy. Dzieci miały tak poruszać się, żeby jak najmniej dotykać pajęczynę.
W drugiej wersji czołgaliśmy się z jednej strony na drugą, a potem przechodziliśmy górą. Na koniec były zawody w parach, kto szybciej dojdzie na drugą stronę. Zabawa ekstra, ja jak poskakałam trochę przez te nici, to czułam potem w nogach, że należy wziąć się za gimnastykę. Teraz przetestujemy coś podobnego na Młodym w domu. Zobaczymy jak mu się spodoba. Dla przedszkolaków jest odpowiednia, myślę nawet, że mogliśmy sobie bardziej utrudnić, robiąc więcej połączeń, chociaż dzieciaki też były zmęczone i tym co mieliśmy. Dla nas spróbujemy, tak jak w linku, zabawę z taśmą maskującą. Zabawa doskonali zmysł równowagi, uczy koordynacji, pokonywania trudności, ćwiczy zręczność, gibkość. Super.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















