Od kilku lat coraz bardziej popularnym staje się wrześniowy Międzynarodowy Dzień Kropki. Pozornie nic takiego, jeden z wielu dni, jak dzień jeża, budowlańca, pizzy, przytulasów. Ale, jest jedno ale :) To nie jest zwykły dzień, dlatego dziś jest mój wpis. Nie chciałabym, żeby jego głębszy sens pozostał ukryty, schowany za wszystkimi kropkami, na ubraniach, na kartach pracy itd. Bo tu nie o kropkę chodzi. Albo inaczej, nie tylko o kropkę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 września 2021
sobota, 30 grudnia 2017
Kolędowanie
Wszystko ma jakiś początek, który pozwala uruchomić lawinę dalszych zdarzeń. Tym razem wszystko zaczęło się od zrobienia gwiazdy kolędniczej na konkurs. I tak od tego pojawił się pomysł "a może by tak pokolędować po domach pierwszy raz w życiu?".
poniedziałek, 12 października 2015
Coś zamiast czegoś
Dziś wpis o zagadkowym tytule. Dotyczy zastępowania pewnych rzeczy innymi. O co chodzi? Otóż nam się czasami wiele rzeczy jednoznacznie kojarzy- jak wieża, to tylko z klocków, jak dobieranie kształtów, to tylko puzzle, układanki, doskonalenie skupienia, uwagi, też jakieś zabawki typowo dziecięce. A wcale tak nie musi być.
![]() |
| wieża z pustych pudeł |
niedziela, 6 września 2015
Wakacje z rocznym dzieckiem
W sumie miesiąc byliśmy poza domem. My bez samochodu, co dodatkowo utrudniało sprawę. Ale mimo pewnych trudności nie żałujemy, spędziliśmy fantastycznie czas.I teraz możemy podzielić się swoim doświadczeniem podróży z takim maluchem.
1. Samochód się przydaje - my go nie mamy, ale mamy fantastycznych znajomych, którzy nas zawieźli i przywieźli. Dziękujemy im bardzo. Czasami nie warto rezygnować z wyjazdu, bo jest trudna droga, życzliwi ludzie zawsze się znajdą.
czwartek, 23 lipca 2015
Parki, Ogrody, Farmy...
Dziś żadnej inspiracji na zabawę nie ma, tylko moje przemyślenia.
Ostatnimi czasy, przymusowo byłam z dziećmi na wycieczce w Magicznych Ogrodach niedaleko Janowca nad Wisłą. I naszła mnie refleksja, że nie rozumiem do końca idei istnienia takich miejsc, i że w tym, istnieje pewne niebezpieczeństwo dla dzieci. Czemu niebezpieczeństwo? Bo zamiast uczyć dzieci piękna, rozwijać ich wrażliwość, to pokazujemy maluchom plastikowe badziewie - tu były wielkie marchewki, zające, smoki. Po co to? Atrakcją były też wielkie włochate Stwory, nie pamiętam nazwy, w których włącza się muzyczka, coś jak Mikołaj, taki grający i ruszający dzwonkiem. KICZ. I owszem cały teren był fajny, ładny, ale czy zwiedzanie ma na tym polegać, żeby włóczyć się od placu zabaw do dmuchańców, przez plastikowe rzeźby?
Ostatnimi czasy, przymusowo byłam z dziećmi na wycieczce w Magicznych Ogrodach niedaleko Janowca nad Wisłą. I naszła mnie refleksja, że nie rozumiem do końca idei istnienia takich miejsc, i że w tym, istnieje pewne niebezpieczeństwo dla dzieci. Czemu niebezpieczeństwo? Bo zamiast uczyć dzieci piękna, rozwijać ich wrażliwość, to pokazujemy maluchom plastikowe badziewie - tu były wielkie marchewki, zające, smoki. Po co to? Atrakcją były też wielkie włochate Stwory, nie pamiętam nazwy, w których włącza się muzyczka, coś jak Mikołaj, taki grający i ruszający dzwonkiem. KICZ. I owszem cały teren był fajny, ładny, ale czy zwiedzanie ma na tym polegać, żeby włóczyć się od placu zabaw do dmuchańców, przez plastikowe rzeźby?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


