sobota, 10 września 2016

Pachnące obrazki i mleczne malowidła

Ostatnio na warsztatach z Mamami zajmowałyśmy się sztuką dziecięcą. Warsztaty nastawione są na sensorykę, więc nic w tym dziwnego, że nasze malowanie, nie dość, że angażowało zmysł dotyku, to jeszcze zapachu, a nawet smaku, jeśli ktoś chciał spróbować.
Efekty możecie podziwiać tu. A jak zrobić takie dzieła?

Najpierw tekturkę lub zwykłą kartkę oklejamy taśmą dwustronną, staramy się by nie było przerw między pasami. Potem nożykiem introligatorskim wycinamy dowolny wzór.
A na koniec dajemy dziecku przyprawy i przystępujemy do malowania. Odklejamy po kolei drobne elementy, sypiemy po nich przyprawami. Czasami można trafić na bardzo tandetną taśmę i nic się nie przyklei, ale mi zdarzyło się to tylko dwa razy. Zazwyczaj taśma świetnie trzyma. I tak krok po kroku zapełniamy cały wzór, a na końcu wyklejamy tło.
Zabawa jest doskonała, nawet dla maluchów, dzieci tylko rozprowadzają dłońmi przyprawy po kartce, dotykają, wąchają, nic trudnego, a jakże rozwijającego. Teraz, kiedy nadchodzi jesień, takie pachnące cynamonem, imbirem obrazki, to jest to.
Efekt można utrwalić pryskając lakierem na powierzchnię. Część osób wykonuje podobne obrazki, smarując najpierw wzór klejem, a dopiero potem sypiąc po kleju. Ma to tę wadę, że najmłodszy maluch nie posmaruje po śladzie klejem, nie narysuje nic własnego, a tu od razu wypełnia określony wzór.
Poza tym klej musi wyschnąć, przyprawy się obsypują z kleju, klej brudzi wszystko wokół, dziecko dotknie niechcący części pracy, to ona się niszczy, bo nie wyschła,a tu mamy w miarę czysta pracę, dość szybko wykonaną. Zdecydowanie wolę ten sposób.

Drugą zabawą malarską jest właściwie eksperyment, związany z napięciem powierzchniowym. Dla wielu pewnie znany. Potrzebujemy do niej mleka, wlewamy je do miski lub talerzyka. Potem barwnikami rozpuszczonymi w wodzie albo tuszem robimy plamki na mleku.
A na koniec moczymy patyczek kosmetyczny w płynie do naczyń i zanurzamy w kolorowej mlecznej plamce. Efekt wow. Plamka rozsuwa się na boki, kolory łączą się ze sobą, wirują, odpychają się od siebie.
Prawda, że ładny efekt? Ja jak na razie nie ogarnęłam jaki związek ma ta zabawa z napięciem powierzchniowym i jak to działa, może jakaś dobra dusza łopatologicznie mi wyjaśni???

1 komentarz:

  1. Czekamy na inne zdjęcia ze spotkań :)

    OdpowiedzUsuń