Dom bez żywych roślin, to nie dom. Lubię, kiedy wokół mnie coś kwitnie, nawet jeśli nie bardzo umiem to pielęgnować. Ostatnio, z racji Wielkanocy i konieczności posiania owsa z tej okazji, zrobiliśmy sobie mini hodowlę roślin. Przy okazji podłączamy się do blogowego projektu Mały Przyrodnik.
czwartek, 24 marca 2016
środa, 23 marca 2016
Zapach wiosny - czujecie?
Dziś nasz pierwszy wpis w ramach kolejnej, czwartej serii Przygód z Książką. Zaczynamy od wiosny i jej zapachu, czyli od Żubr Pompik. Zapach wiosny T. Samojlika. Niestety za wiele o tej książce nie napiszę, gdyż dopiero do nas idzie, ale chciałam was do niej zachęcić. A dlaczego mylę, że warto? Ostatnio poznajemy twórczość Pana Samojlika. I trzeba przyznać, że to co robi, jest niezwykłe. Moje zainteresowanie nim przyszło wraz z wydaniem w tamtym roku O rety! Przyroda. Książka, na którą czekałam, do której próbowałam przekonać męża. Wtedy to usłyszałam "a kim jest ten gość, zna się chociaż na tym?".
wtorek, 8 marca 2016
Bawimy się w pociąg
poniedziałek, 15 lutego 2016
Gry planszowe dla niemowlaków i poniemowlaków
Ostatnio na Board Times pisałam o tym jak zachęcić maluchy do gier planszowych, dla chętnych tekst tu. Wspomniałam, że nawet najmniejszy maluch może już z mlekiem matki wysysać tę pasję. Wiek nie jest problemem, chociaż niektórzy popukają się w czoło i stwierdzą, że to niebezpieczne, że dziecko i tak nic nie ogarnia. Ja uważam inaczej. I o tym będzie teraz. Rozwinę trochę tamten artykuł, pomijając rozważania o wychowaniu, a skupiając się na liście gier, które można z dzieckiem wykorzystać.
Nie jest to teoria, ale przetestowane na naszym Bąblu.
My zaczęliśmy bardzo wcześnie oswajanie z planszówkami, bo w zasadzie od początku.
Zaczęło się od tego, że trzymając go przy piersi graliśmy sobie z mężem. Udawało się grać nawet w gry na refleks, typu Łap psiaka.
Jako niemowlak oglądał większe elementy gier, np. z gry Fun Farm, rzucał nimi, oglądał. Uwielbiał bawić się metalowymi pudełkami, np. od Dubble. Generalnie zawsze oglądał kostki, bawił się figurkami. Ja czuwałam, żeby nic nie zjadł.
Nie jest to teoria, ale przetestowane na naszym Bąblu.
My zaczęliśmy bardzo wcześnie oswajanie z planszówkami, bo w zasadzie od początku.
Zaczęło się od tego, że trzymając go przy piersi graliśmy sobie z mężem. Udawało się grać nawet w gry na refleks, typu Łap psiaka.
Jako niemowlak oglądał większe elementy gier, np. z gry Fun Farm, rzucał nimi, oglądał. Uwielbiał bawić się metalowymi pudełkami, np. od Dubble. Generalnie zawsze oglądał kostki, bawił się figurkami. Ja czuwałam, żeby nic nie zjadł.
sobota, 13 lutego 2016
Bałwankowa lampka
Bałwankowe koła przymocowaliśmy za pomocą taśmy dwustronnej, trochę ją widać, ale nie przeszkadza nam. Bałwanki przyklejaliśmy już w różnych miejscach, na desce, na szybie, nad łóżeczkiem, w łazience.
poniedziałek, 8 lutego 2016
Zwierzaki na tratwie i nowy projekt blogowy
„Gdzie ta keja, przy niej ten
jacht..” Skąd taki początek? A stąd, że dziś mowa będzie o grze
związanej z pływaniem, pięknie wydanej przez Egmont grze
– Zwierzaki na tratwie.
Kolejnej z serii ZAGRAJ ZE MNĄ. Ale najpierw poznajcie fantastyczne
zwierzątka, którymi będziemy się bawić. Witają Was: Panowie - Lis,
Wąż i Wielbłąd, Pani Owca wraz ze Świnią i Kurą, Staruszek
Słoń, Królewski Lew, Malutki Króliczek i Sympatyczny Niedźwiadek.
piątek, 5 lutego 2016
Zimowy krajobraz
Ostatnio swego żywota dokończyła korkowa podkładka. Wpadłam na to, by ją wykorzystać jeszcze do łatwego i szybkiego działania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
