wtorek, 8 marca 2016

Bawimy się w pociąg

Ostatnio znikliśmy  horyzontu, a to za sprawą przeprowadzki, a wraz z nią bałaganu, nadmiar rzeczy do zrobienia i ograniczonego internetu. Dziś jednak zorganizowaliśmy sobie zabawę. Wykorzystałam walającą się u nas wszędzie taśmę malarską.
Stacja kolejowa, kupujemy bilety



Przykleiłam ją do paneli, najpierw była ulicą, ale ponieważ Młody jeździł pociągami  po niej, wyszły z tego tory. Dodatkowo wykorzystaliśmy klocki i figurki zwierzątek i tak oto powstały stanowiska - dworzec kolejowy, las, wieś, bezludna wyspa, most i szlaban.
stanowisko las i zagroda

Zabawa się rozwijała w trakcie, Dziecię woziło podróżnych od stanowiska do stanowiska, karmiło ptactwo domowe, szło na grzyby, otwierało i zamykało szlaban, kupowało bilety na pociąg, a nawet chorych na noszach brało do szpitala.
szlaban zamknięty - pociąg jedzie

można jechać
Zabawa o tyle fajna, że ode mnie wymagała leżenia przy nim na dywanie, obserwowania, dogadywania i rozwijania jego dialogów. A wyobraźnia dziecięca
 jest czymś, co mnie nigdy nie przestanie zadziwiać.
bezludna wyspa - ratujemy pirata

karmimy kury
Nasze tory posłużyły jeszcze do kilku rzeczy: 1. rozwijania sprawności ruchowej i równowagi, chodziliśmy po linie, po szczebelkach, próbowaliśmy przeskakiwać przez szczebelki. 2. W każdym ze stanowisk układaliśmy po jednym samochodzie, potem po dwa, a więc i proste liczenie sobie zrobiliśmy.

4 komentarze:

  1. Troszkę się najkleiłaś tej taśmy ;-) ale skoro Dziecku podobała się zabawa to znak że warto było :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E nie tak dużo i miałam pomocnika wytrwałego :)

      Usuń
  2. u nas od lat królują tory drewniane... ale ciekawe, czy pod pretekstem takiej "drabinki" nie uda się urozmaicić naszych (niemal)codziennych ćwiczeń gimnastycznych - wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My ćwiczyliśmy skoki na tym i równowagę, mi się przypomniała gra w klasy przy okazji. A tory drewniane i my lubimy, swoje muszę wreszcie skompletować

      Usuń