niedziela, 27 sierpnia 2017

Misie Patysie

Ostatnio pisałam Wam o zabawie inspirowanej książką Franklin uczy się współpracy "Wyścig Wozików" - przeczytacie o tym tu. Tym  razem zorganizowaliśmy też zabawę inspirowaną książką A.A. Milne "Chatka Puchatka" - Misie Patysie. Zabawę tę wymyślił sam Kubuś Puchatek, natchniony rzuceniem szyszki do wody. Kto nie zna, niech poczyta, oto fragment książki.



niedziela, 6 sierpnia 2017

Zabawa w Indian

Dawno, dawno temu stworzyłam bardzo tanie tipi, takie. Do tej pory jakoś nie było na nie szału, moje dziecko chyba nie lubi takich kącików do czytania czy zabawy. Pewnie jeszcze dorośnie. Ostatnio jednak wykorzystujemy go do zabawy w Indian, zabawa ta cieszy się dużą sympatią.

sobota, 5 sierpnia 2017

Drewniane kukielki

Upał jest niesamowity, więc uciekamy trochę do domu. A w domu zabawiliśmy się w robienie kukiełek. Jakiś czas temu kupiłam takie drewniane kukiełki, 2.5 zł za parę.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Balonowe szaleństwo - balony wodne

Po ostatnich urodzinach zostało nam sporo balonów. Kapaliśmy się już z nimi w wannie, graliśmy, ale one nadal są, więc wykorzystałam je do zabaw w ogródku.


środa, 2 sierpnia 2017

Lodowe ozdoby do ogródka i na taras

Pamiętacie nasze lodowe ozdoby z tamtego roku? Popatrzcie tu. W tym roku ozdabiamy sobie siatkę inaczej, chociaż podobnie.
Najpierw tradycyjnie zbieramy kwiaty i trawy.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Kolorowe bransoletki

Kolejna kąpiel sensoryczna za nami. Tym razem dałam Młodemu bransoletki świecące w ciemności. Dostał na urodziny dwa komplety, więc mogliśmy spokojnie je wykorzystać.

piątek, 7 lipca 2017

Wyścig wozików

Dziś opowiem Wam o tym co odbyło się u nas w gminie, a w czym aktywnie uczestniczyliśmy, mało tego czego byliśmy pomysłodawcami. Konkretnie zaczęło się od lektury książki "Franklin uczy się współpracy". Mój trzylatek zapałał chęcią zrobienia takiego wyścigu, jaki opisany był w książce. Już zaczęłam myśleć nad namówieniem innych rodziców, kiedy spotkałam p. Edytę z naszej biblioteki, której zaproponowałam współudział w wydarzeniu. Tym samym wyścig nabrał lokalnego charakteru.
Wszystko odbyło się jak w książce, najpierw trzeba było stworzyć wozik - u nas tworzył go tata z dzieckiem (żeby dodatkowo uczcić Dzień Ojca), potem należało wybrać maskotkę kierowcę i zgłosić się do wyścigu. Lokalny sklep, tak jak we Franklinie sponsorował nagrody.